Za wyjście na „dymek” trzeba będzie płacić

0
953

Proponowane zmiany w nowym kodeksie pracy są dość restrykcyjne dla palaczy. W skrócie można o nich tak powiedzieć: „chcesz palić, to płać”. Według danych Work Service, polskiego przedsiębiorstwa zajmującego się doradztwem personalnym, rekrutacjami i outsourcingiem pracowniczym w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, w Polsce za nałogi swoich pracowników pracodawcy płacą ponad 22,5 mln  zł dziennie.

Walka pracodawców z nałogiem pracowników poszczególnych firm nie jest łatwa. Wprowadzenie zakazu palenia na terenie zakładu niewiele daje, gdyż pracownicy wychodzą na zewnątrz aby zapalić, czasem idą do specjalnie przygotowanej dla nich palarni.

W niektórych firmach palacze uczestniczą w programach antynikotynowych. W innych za palenie w godzinach pracy obniża się pensje, gdyż pracodawca uznaje przerwę na papierosa za wyjście z pracy w celu prywatnym.

Zgodnie z przepisami obowiązującymi od 2013 r. pracodawca ma prawo domagać się od pracownika odpracowania czasu straconego na palenie papierosa. Palenie staje się więc kosztownym nałogiem, zwłaszcza, że według badań, papieros obniża wydajność pracownika. Ponadto, przy okazji wyjścia na „dymka” prowadzi się towarzyskie rozmowy, po których trudno od razu skoncentrować się nad kontynuowaniem wykonywanego zadania.

Dla pracodawców są to realne straty. W 2014 r. w ramach Eurobarometru, międzynarodowego projektu regularnego badania opinii publicznej realizowanego na zlecenie Komisji Europejskiej okazało się, że 28 proc. Polaków jest palaczami. Każdy palacz średnio wypala 15,6 papierosa dziennie. W godzinach pracy, a więc w ciągu 8 godzin robi dwie, trzy przerwy na papierosa. Dla pracodawców są to ogromne straty. Nic dziwnego, że m.in. z ich inicjatywy kwestia palenia papierosów w godzinach pracy znajduje zapis w projekcie nowego kodeksu pracy.

źródło:http://www.solidarnosc.gda.pl